Dlaczego tak trudno dotrzymać postanowień noworocznych?

Na początku nowego roku jesteśmy pełni entuzjazmu i nadziei na realizację noworocznych postanowień. Dlaczego jednak wraz z upływem czasu tak trudno ich dotrzymać? I, co ważniejsze, co zrobić aby zmiana była możliwa i satysfakcjonująca?

Wszystkim nam ciężko się pozbyć starych nawyków – automatyzmów, zapewniających nam „normalność”, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Związane jest to z naturalnym lękiem przed zmianą i z obawą przed porażką. Nasz mózg jest trochę „leniwy” – woli niekomfortowe „znane” niż „nieznane”, do którego trzeba się będzie przystosować. A porażka w naszej „kulturze sukcesu” wydaje się być czymś nie do wytrzymania zatem najlepiej jej unikać, unikając także samych wyzwań.

Często stosujemy racjonalizacje: metodę kwaśnych winogron lub słodkich cytryn („w sumie to i tak mi nie zależało na zmianie a to, co już mam wcale nie jest takie złe”) uzasadniając brak sukcesów w dążeniu do obranego celu. Celu, który często jest zbyt odległy, zbyt ogólny albo taki, z którym nie jesteśmy emocjonalnie związani (nie jest tak naprawdę naszym priorytetem). Często bywa też tak, że nie są to nasze wewnętrzne cele a oczekiwania innych. Wtedy odczuwamy je jako zewnętrzną presję (powinnam schudnąć, lekarz kazał mi rzucić palenie) a nie jako własną potrzebę (chciałbym się zmieścić w ulubione jeansy, rzucam palenie bo czuję, że trudniej mi oddychać).

Zatem co zrobić aby nie bojkotować zmian?

1. Przede wszystkim skupić się na ustaleniu celów – ograniczyć ich ilość do minimum i skoncentrować się na tym co najważniejsze. Najważniejsze tak naprawdę dla nas, nie dla oczekiwań innych i społecznej presji. Niech te cele będą konkretne i realne. Takie możliwe do zrealizowania „tu i teraz”, możliwe do wdrożenia stosunkowo małym kosztem – metodą małych kroczków (aby nasz mózg nie „wystraszył się” nowości).

2. Warto „przemycić” zmiany jako część codziennych rytuałów (niech trening czy wypicie szklanki wody stanie się takim samym nawykiem jak mycie zębów) – dlatego dobrze jest wpisać sobie te nowe czynności w nasz plan dnia czy tygodnia.

3. Istotne jest też nagradzanie się kiedy uda nam się wprowadzić nawet te niewielkie zmiany. Może to być zwykłe pochwalenie siebie, dopuszczenie uczucia dumy i satysfakcji ale też na przykład podarowanie sobie chwili czasu dla siebie jako gratyfikacji za realizację planu.

4. Często w realizacji tych planów pomaga druga osoba lub grupa – efekty, które osiągamy są o wiele lepsze kiedy działamy wśród innych – daje o sobie znać nasza „stadna” natura, naturalna potrzeba rywalizacji i zewnętrznej motywacji (jaką może być choćby pochwała trenera czy szczery komplement od koleżanki).

5. Warto też oswajać swój lęk przed porażką (choćby poprzez wyobrażenie sobie tego dramatycznego „końca świata” 😉, który nastąpi jeśli jednak skusimy się na kawałek ciasta albo raz nie zdążymy na trening) tak, aby drobne niepowodzenia nie przysłoniły nam możliwego do osiągnięcia celu i dotychczasowych osiągnięć.

6. I na koniec jeszcze jedno – kiedy udaje nam się już zrealizować „poziom minimum” i dobre nawyki stają się już „częścią nas samych”, warto szukać nowych wyzwań aby przekonać się kolejny raz jak sprawczy i silni możemy być 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.